Znajdź nas na:
Bądź na bieżąco:
Kontakt więcej

Przywrócone arcydzieła

Projekcja filmu "Śmierć jak kromka chleba" oraz spotkanie reżyserem i aktorami


Gośćmi spotkania będą reżyser: Kaziemierz Kutz oraz aktorzy: Jerzy Trela, Anna Dymna, Tomasz Schimscheiner, Marian Dziędziel, Elżbieta Karkoszka, Małgorzata Hajewska, Przemysław Branny, Roman Gancarczyk

 

ŚMIERĆ JAK KROMKA CHLEBA

 

dramat, Polska, 1994, 116 min.

reżyseria: Kazimierz Kutz

obsada: Jan Peszek, Jerzy Radziwiłłowicz, Jerzy Trela, Teresa Budzisz-Krzyżanowska

Znakomity film śląskiego reżysera opowiada o jednym z najtragiczniejszych epizodów stanu wojennego.

Kiedy w grudniu 1981 roku zomowcy strzelali do górników, którzy w kopalni "Wujek" protestowali przeciwko wprowadzonemu kilka dni wcześniej stanowi wojennemu, Kazimierz Kutz znajdował się w obozie dla internowanych. Później o dramatycznej akcji górników mówił, że był to "bunt przeciwko zniewoleniu, ale i metaforyczny znak wyobcowania Śląska z polskiej historii i współczesności". Dwa lata po tragedii, choć nie było jeszcze żadnych szans na nakręcenie obrazu o pacyfikacji kopalni, zaczął pisać scenariusz filmu, o którym mówił, że jest jego obowiązkiem. Scenariusz powstawał 11 lat, choć przez cały ten czas nie było wiadomo, czy obraz kiedykolwiek trafi na ekrany (po przełomie politycznym w 1989 roku założono nawet Społeczny Komitet Realizacji Filmu o Tragedii w Kopalni "Wujek"). Ostatecznie "Śmierć jak kromka chleba" (tytuł zaczerpnięty z wiersza Feliksa Netza) miała swoją premierę w 1994 roku i do dziś uznawana za jest za jeden z najważniejszych głosów w dyskusji o sens ofiary górników z legendarnej już śląskiej kopalni.

Katowice, noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Grupa zomowców aresztuje przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność z kopalni "Wujek". Za chwilę generał Jaruzelski ogłosi stan wojenny. Dwa dni później poruszeni tym górnicy rozpoczynają strajk i domagają się uwolnienia przewodniczącego oraz zniesienia stanu wojennego. Negocjacje z władzami nie przynoszą jednak żadnych rezultatów, a wojsko, ZOMO i milicja przygotowują się do zbrojnego szturmu na zbuntowaną kopalnię.

Utrzymana w patetycznej tonacji fresku "Śmierć jak kromka chleba" - ze znakomitymi rolami Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej i Jerzego Radziwiłowicza - należy do śląskiego cyklu KAZIMIERZA KUTZA, do którego powrócił on w latach 90. Wtedy też powstały inne filmy tego reżysera - telewizyjny "Zawrócony" (1994), który tragedię stanu wojennego przedstawia na przykładzie skromnego konformisty (w tej roli Zbigniew Zamachowski), a rok później "Pułkownik Kwiatkowski" z Markiem Kondratem, pierwsza komedia o Urzędzie Bezpieczeństwa. Jednak to właśnie "Śmierć..." została uznana za najlepszy film Kazimierza Kutza z ostatnich lat: obraz ten otrzymał Syrenkę Warszawską - nagrodę polskich krytyków filmowych za najlepszy film roku, Honorowe Wyróżnienie Jury na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz Złote Grono na festiwalu filmowym w Łagowie.

(źródło: Ale Kino)

 

Wydaje się, że w utworze Netza reżyser znalazł nie tylko tytuł swojego filmu, ale też główną inspirację poetycką i klucz do przedstawienia tragedii. Motyw śmierci, męczeńskiej, ale pozbawionej patriotycznej retoryki, przyjmowanej w sposób naturalny (tak jak chleb powszedni), świetnie wpisywał się w śląskie, "plebejskie" kino Kutza, skupione na prostych ludziach gotowych zginąć w obronie swej godności. Chleb to symbol ciała Chrystusa, ale też codzienny pokarm  zwyczajnego człowieka – reżyser wykorzystuje tę podwójność i próbuje zachować równowagę pomiędzy tym, co duchowe i wzniosłe a naturalistycznym konkretem życia. W jednej ze scen sprowadzony do kopalni proboszcz (Jerzy Radziwiłowicz) musi ukryć się podczas alarmu w zamkniętym pomieszczeniu, w którym znajduje stół obłożony kromkami chleba, przygotowanymi jako prowiant dla górników.

Duchowny przybył w miejsce strajku, by odprawiać msze, ale jest świadomy, że prawdziwa ofiara spełnia się nie w trakcie nabożeństwa, ale podczas walki górników: hostią jest chleb, a winem krew, lejąca się z ciał mordowanych. Kutz przedstawia ten romantyczny motyw (jakby rodem wyjęty z "Dziadów") z całym jego patosem: eksponuje symbol krzyża, a dramatycznym wydarzeniom usiłuje nadać sakralny wymiar, m.in. przez uroczystą muzykę Wojciecha Kilara. Tak podniosła konwencja – jakże odmienna od ironii drugiego filmu Kutza o "Solidarności" z tego samego roku, "Zawróconego" – nie przeszkadzała krytykom i filmoznawcom, którzy uznali, że reżyser „heroizuje ludzi, prostych i skromnych, nie żaden symbol czy organizację. [Tadeusz Lubelski, "Historia kina Polskiego", Katowice 2009].

Patetyczny ton "Śmierci" może jednak nie przemówić do wrażliwości wszystkich widzów, a odbiór utrudniają także pewne niedociągnięcia warsztatowe, takie jak niedoskonała synchronizacja dialogów z obrazem. Troska o autentyzm zostaje w niektórych scenach przyćmiona przez zbyt ostentacyjne uświęcanie przedstawianych wydarzeń. Prawdziwy sukces reżyser osiąga dopiero w drugiej części filmu, kiedy z pasją i energią inscenizuje "bitwę" milicji z górnikami: to właśnie wtedy słowo staje się ciałem, a tytułowe porównanie – przejmującym konkretem. Mimo swych wad "Śmierć" pozostaje ważnym świadectwem jednego z najbardziej wstrząsających momentów stanu wojennego.

Autor: Robert Birkholc, grudzień 2013


Bilety:

12 zł 

12 Czerwca 2017 godzina 19.00

Znajdź nas na:
Bądź na bieżąco:
Kontakt więcej
Znajdź nas na:
Bądź na bieżąco:
Kontakt więcej